Menu

Czarny Kot cdn...

Codzienność niecodziennie

29.

k0t000

DSC_0791

 Działo się dużo i mało. Byliśmy na wakacjach w Grecji i to nie był dobry czas. Po raz pierwszy w życiu odliczałam dni do końca pobytu. Gdybyśmy byli sami z pewnością wrócilibyśmy wcześniej, a tak... męczyłam się i odliczałam dni do wyjazdu. Nigdy więcej nie pojadę na takie zadupie. Mam za mało urlopu i przyjemności w życiu, żeby eksperymentować i potem żałować. Wróciłam zmęczona i stłamszona. 

Sezon tarasowy dobiegł końca. Bardzo żałuję i czekam do wiosny. Kot jest niepocieszony, bo przecież tak wspaniale było wylegiwać się na ciepłym tarasie do późnej nocy. Jak widać wyleguje się teraz pod kwiatkami domowymi. Nie zdawałam sobie sprawy, że sezon wegetacyjny jest tak krótki. Pierwszy rok tarasowania sporo mnie nauczył, więc w przyszłym roku nie będę nic odkładać na potem. Potem nie ma racji bytu w naszej szerokości geograficznej. Planuję same trawy. Są piękne, nie wymagają wiele zachodu i trwają pomimo zimna i deszczu.

Mieszkanie mam prawie wykończone. Planujemy jeszcze zdjęcia na ścianach, ale okazało się, że wybór jest kosmicznie trudny. Podobnie jak wybór ramek. Póki co nie ma zdjęć i pewnie jakiś czas minie zanim podejmę temat.

Jutro znowu goście.

Brakuje mi słońca i przestrzeni, jaką w lecie daje nasza okolica. Teraz po pracy nie chce się wyjść, leje, jest zimno i szybko ciemno. Nie lubię.    

27.

k0t000

DSC_0671

Kazimierz jest zawsze piękny. To światło wydobyło dodatkowo nutę bajkową. Byliśmy tam trzy dni.  Trzy niezapomniane, wspaniałe dni.

Na trasie zawiesiłam lampiony solarne.  Wyglądają niesamowicie.  Zdjęcie nie oddaje rzeczywistości niestety. 

DSC_0714

26.

k0t000

Czas żniw nadszedł.  Pomidorki będą na kolację. 

DSC_0703

 Kot też się cieszy. 

DSC_0696

25.

k0t000

Przyjechało biurko. Jak weszłam do domu i je zobaczyłam, to szczerze, ale miałam morderce zapędy, aby poszczuć kotem na zbity pysk. Fornir w kolorze czerwonym, o fakturze płyty pilśniowej. Panowie mieli dokładne namiary na kolor, bo po pierwsze widzieli u nas w domu o co chodzi, po drugie mieli numer lakieru i numer koloru farby. Szanowny pan monter przymocował nogę od biurka do czarnej listwy podłogowej jakimś białym badziewiem, niszcząc w ten sposób listwę. Biurko się nie kwalifikuje do niczego. Poza kolorem, który nie pasuje do niczego i jest okropny, jakość wykonania jest po prostu żenująca. Od strony ściany boki nie zostały ofornirowane, więc sypią trocinami. Na kantach jest niedomalowane. Jestem wściekła i mocno zastanawiam się co dalej. Tak naprawdę  powinnam skierować sprawę do sądu, bo to przekracza wszelkie pojęcie. Nie zrobię tego, bo nie mam na to ani czasu, ani ochoty. Biurko będzie oddane do ponownego pofornirowania w innej firmie lub jeśli to nie będzie możliwe wyrzucę je i zamówię nowe. Szkoda tylko mojego czasu (czekałam na biurko 5 miesięcy!) i pieniędzy wyrzuconych w błoto. 

© Czarny Kot cdn...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci